poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Chapter 18: I wonder if this relationship is in general still make any sense ...

Przeżyliśmy kilka cichych dni. Nie mam zamiaru mu popuścić. I najwyraźniej on mi też nie. I w te pięć dni zauważyłam jakim fajnym chłopakiem jest Philip.Codziennie dostawałam słodkie Sms-y. Nie dzwoni, bo gdyby "ON" się dowiedział skończyło by się to fatalnie. Nawet nie używam już jego imienia. Jestem na niego potwornie zła. Był późny wieczór. Siedziałam w naszej sypialni czytając ciekawą książkę, a on siedział przed telewizorem. Jutro muszę się spakować. Umówiłam się z Camillą że mogę u niej trochę pomieszkać aż mu przejdzie....
*Oczami Nialla*
Mój największy skarb już słodko śpi. Nie wiem dlaczego tak wtedy zareagowałem. Byłem nerwowy. To jedyne mądre wytłumaczenie. 
Nie chce mi tego wybaczyć. No ale w końcu mówią: "Gdy ludzie się kochają, kłócą się". Pierwsza nad ranem. Mam jeszcze tylko pięć dni. Jest dwudziesty piąty  lipca a trzydziestego wyjeżdżam w trasę. Nagle zawibrował jej iPhone. Zobaczę. Wyświetliły mi się jej Sms-y do Camilli:
O nie, niech nawet nie myśli że ją stąd wypuszczę. Zostaje ze mną. Koniec kropka. Nie będzie się włóczyć po Londynie z walizkami. 
Ma tu dom i tu zostaje. 
***
Siedziałem razem z Harry'm na dole. Być może że jeszcze śpi. Albo się pakuje. 
-Powiem Ci że gdy Kate się złości, jest jeszcze piękniejsza - Harry.
-Być może. Masz jakiś plan? Hazza zostały mi cztery dni!
-Kompletnie nie wiem - O, schodzi na dół  
-Cześć Hazz - powiedziała swoim anielskim głosem. A ja co? Powietrze? - Wychodzę. Będę o 12.00
-Gdzie się wybierasz? - zapytałem
-A co Ciebie to niby obchodzi? I tak nie znasz. 
-Z tym gościem z wesela?!
-Może znowu złapiesz mnie za rękę i jeszcze może powiesz że jestem Twoją własnością?! - trzasnęła drzwiami i wyszła. 
-Jedziemy - wstałem z kanapy i popatrzyłem na Hazzę.
-Gdzie?
-Za Kate. Nie chcę by stało jej się coś złego. 
-Stary, ale ona nie jest małym dzieckiem. Chcesz ją śledzić?
-Jedziesz ze mną czy nie?
-Jak tam chcesz- wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do czarnego Audi Harry'ego. Idzie w kierunku Big Bena. 
-Tylko jedź powoli żeby nas nie zauważyła. 
-Spoko, nie martw się - Ja dobrze widzę?! Ona spotyka się z tym kolesiem z wesela?!
-Tylko nie wysiadaj - Harold powstrzymał mnie, a ciśnienie skoczyło mi na dwieście. 
-Jedź za nimi! Szybko! - Boże co ja wyprawiam? Śledzę moje słońce jak jakiś chory człowiek.
***
Za pięć dwunasta. Zaraz powinna być w domu. Siedziałem w salonie, a Hazza szedł na górę po coś słodkiego. Nagle drzwi się otworzyły i wszedł przez nie mój promień słońca. Ona jest taka piękna. 
-Widziałem Cię - gdy chcę ją odzyskać muszę rozmawiać. 
-Śledziłeś mnie tak?! To już zero prywatności mają ludzie na tym świecie? Wiesz co? Zastanawiam się, czy ten związek ma w ogóle jeszcze jakiś sens...au..- stała i trzymała się mocno za brzuch.
Nagle usłyszałem głośmy dźwięk..Nawet nie wiem czy można zaliczyć to do dźwięków. Moja Kate leżała na podłodze...

Czytasz + Komentujesz = Inspirujesz do dalszego pisania

 Podoba się rozdział? Jak myślicie, czy to już koniec związku Kate i Niallera? Wszystkiego dowiecie się w następnych rozdziałach :)
+
Bardzo was przepraszam że długo nie dodawałam rozdziału, ale po prostu nie było mnie w domu. Myślę że mi to wybaczycie :)
 Pozdrawiam was :* 
Paula :***
  
 

1 komentarz:

  1. Nic nie szkodzi jestem bardzo ciekawa i czekam na next!
    Buziaki vanessa. ;-)

    OdpowiedzUsuń