poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Chapter 15: Nous avons un vol pour Paris


Trasa po Europie dobiegła końca. Właśnie jedziemy do domu. 
-Jeśli jeszcze będziemy potrzebować asystentki, zgłosimy się do Ciebie - powiedział Hazza, gdy Liam otwierał drzwi domu. 
-To prawda! Jesteś świetna! - Lou. Lubi prawić mi komplementy, tak jak reszta. 
-I robisz dobrą kawę - dodał Zayn i zaśmiałam się.
Gdy teraz wchodzę do tego domu wydaje się on jeszcze większy i robi ogromne wrażenie. 
-A teraz ja mam dla Ciebie niespodziankę - blondyn zapał mnie za rękę i kazał zamknąć oczy. Po kilku minutach usłyszałam ponownie jego głos. -Możesz je otworzyć- ujrzałam śliczny szaro- czerwony pokój. 
-Niall, dziękuję - rzuciłam mu się na szyję - Nie wiem jak Ci się odwdzięczę.
-Po prostu być ze mną do końca świata i jeden dzień dłużej - uwielbiam gdy tak się uśmiecha. 
-Mam prośbę. Mógłbyś mnie jutro podwieźć do Hanne? Tak gdzieś o 13?
-Jasne nie ma problemu - gdy to  powiedział, zaczęłam oglądać piękne białe szafy.
-Z szafami jest jeden problem - musisz do nich sama powkładać ciuchy.
-To ma teraz najmniejsze znaczenie - przebrałam się w moją piżamę i próbowałam zasnąć. 
-Dobranoc kotku -  szepnął mi do ucha
-Dobranoc- wtuliłam się w niego i zasnęłam. 
***
-Idziesz ze mną? - zapytałam się Nialla, siedzącego za kierownicą samochodu przez okno auta. 
-Muszę jeszcze załatwić coś na mieście. O której po Ciebie przyjechać, misiu? 
-Nie musisz. Przyjdę sama. W końcu to tylko trzy ulice dalej - puścił mi oczko, posłał jeszcze całusa i odjechał.Victoria Street 265. Zadzwoniłam do drzwi i otworzył mi Math. 

-Cześć Kate! Miło Cię znowu widzieć- powiedział chłopak mojej siostry. 
-Ciebie także! Długo Cię już nie widziałam - przytuliliśmy się po przyjacielsku - Powiedz mi teraz, gdzie znajdę moją siostrę. 
-Salon- wskazał ręką na drewniane drzwi, prowadzące do pokoju. 
-Hann!- zawołałam wyciągając ramiona w jej stronę. 
-Kate!- wstała z sofy i przytuliła mnie tak mocno jak za starych dobrych czasów - Co u was słychać? W sensie Ciebie i Nialla?
-Bardzo dobrze. Układa nam się  w związku...A właśnie mam zła Ciebie zdjęcia- wyciągnęłam z mojej torebki zdjęcia z trasy koncertowej- Myślę że się podobają.
-Są wspaniałe! A właśnie.. Żebym nie zapomniała - wstała z fotela i sięgnęła po białą kopertę na szafce. 
-To dla mnie? - zapytałam gdy wręczyła mi podłużną kopertę z moim imieniem. 
-Tak, zaproszenie na nasz ślub - uśmiechnęła się szeroko, a ja zajrzałam do środka. 
-I to nie jedyna nowa wiadomość. Będziesz ciocią Kate - powiedziała łapiąc się za brzuch. 
-Który miesiąc?- zapytałam zaciekawiona. Jestem w siódmym niebie.
-Trzeci- uśmiechnęła się do mnie i poczułam się znowu tak jak za  starych dobrych lat.
***
Godzinę później stałam już pod naszym domem. Otworzyłam drzwi i usłyszałam krzyki dobiegające z salonu. I grający telewizor.
-Chłopaki słychać was w holu! - powiedziałam, ale najwyraźniej mnie nie słyszeli. Dosiadłam się do nich i zobaczyłam lecący w telewizji mecz. 
-Kto gra? - zapytałam zaciekawiona. 
-Irlandia- Anglia - już wiem czemu tak krzyczą 
-I niech zgadnę sam stoisz za Irlandią?
-Nie. Harry i Liam są pół na pół. 
-Czemu? 
-Bo nie chcemy by Nialler sam kibicował Irlandii. Proste - odpowiedział Liam i  w tym momencie Lou i Zayn krzyknęli wielkie "Gool!". Anglia prowadziła 3-2.
Godzinę później po zakończeniu meczu udałam się do naszego pokoju i zaczęłam czytać moją ulubioną książkę. Po chwili do pokoju wszedł mój mężczyzna. 
-Co to za koperta?- zapytał zdziwiony.
-Masz ochotę iść ze mną na ślub Hann?
-Kiedy? 
-Dwudziestego. To co?
-Z Tobą zawsze Misiu- pocałował mnie - Na Twoim miejscu zamiast czytać pakowałbym się. 
-Ale jak to?
-O 19.00 mamy lot do Paryża.
-Niall, Kocham Cię! Innym słowem nie umiem tego określić - powiedziałam to i rzuciłam mu się na szyję...

Czytasz+Komentujesz=Inspirujesz do dalszego pisania

 Ps: Tytuł dzisiaj po francusku  ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz