***
Byliśmy już pod hotelem. Sztokholm jest piękny. Tak jak cała Szwecja. Niepokoiłam się o Hanne. Jeszcze do niej nie dzwoniłam.
-To co, jakie pokoje bierzemy?- Harry
-No ja na pewno chcę mieć pokój z moją ślicznotką - powiedział Nialler , obejmując mnie ramieniem.
-To my bierzemy jeden wspólny czteroosobowy - powiedział Lou i poszliśmy do recepcji.
-Teraz możesz się popisać- powiedział Nialler, gdy odesłali mnie do recepcji. Wzięłam kluczyki i udaliśmy się wszyscy do pokoi.
-Czemu w tym hotelu nie ma windy? -zapytałam gdy wchodziliśmy na szóste piętro.
| Pokój Kate i Niallera |
-Jest, tylko była zajęta - powiedział Zayn, gdy wreszcie doszliśmy na nasze piętro. My szóste, oni ósme. Powodzenia.
-Cholernie boją mnie nogi - powiedziałam gdy wchodziliśmy do pokoju.
-Nie tylko Ciebie - zaśmialiśmy się. Czym prędzej włączyłam telefon i zadzwoniłam do Hanne.
-Cześć Hann! Jak się czujesz? - zapytałam zmartwiona. Wkońcu to moja jedyna siostra.
-Jest dobrze. Tylko mam skręconą kostkę. - Dzięki Bogu. Nic poważnego się nie stało.
-Jesteś już w domu?
-Tak, Camilla mnie przywiozła. Dzwoniłam do niej.
-Okej. To nie będę Ci teraz głowy zawracać.
-Zrób mi zdjęcia z każdego kraju! - zaśmiałyśmy się obie.
-No jasne że zrobię. Do usłyszenia - odetchnęłam z ulgą.
-I co z nią? - zapytał blondyn.
-Ma tylko złamaną kostkę.
-To co robimy? Godzina jest jeszcze młoda.- Niall
-Może na miasto?
| Rynek w Sztokhomie |
-Jasne, ubieraj się - powiedział i otworzyłam moją walizkę. Ubrałam się i wyszliśmy. Całą drogę trzymaliśmy się za ręce. Po drodze spotkała nas też grupa fanek. Autografy i zdjęcia.
Nie mam nic przeciwko.
Była 21.00. Robiło się już ciemno. Siedzieliśmy na rynku. Było cudownie.
-Chcesz coś do jedzenia kotku? - Niall. Widać troszczy się o mnie.
-Mam ochotę na hot-doga.
-Dobra, to ja pójdę zamówić. Czekaj na mnie. -powiedział i odszedł.
Siedziałam tam, podziwiając piękny rynek. Aż nagle ktoś złapał mnie. Co tu się do cholery dzieje?!
-Niall!!!
Było za późno. Wzięli mnie gdzieś. I co ja teraz zrobię?
-Auu! - zrzucili mnie na zimny beton.
-Jezu Kate, nic ci nie jest?
-Nic. Tyko trochę potłuczona i torebkę mi ukradli.
-Chodźmy lepiej do domu - udaliśmy się w stronę hotelu. Dalej nie wiem kto to był. Przecież nikt mnie tu nie zna. Cholera, zaczynam się bać...
Superrrrr
OdpowiedzUsuńBuziaku vanessa. <3