Po wakacjach w pełnym uroku Paryżu, nadszedł czas na dziewiętnasty lipca - dzień powrotu do Londynu.
Pod dodanymi na twittera zdjęciami z wakacji, były też komentarze - większość od fanek i oczywiście nie zabrakło również tych od Veronicy. Były miłe typu: "Jesteście słodką parą" czy "Życzę wam wszystkiego najlepszego w związku", ale i gorsze "Nie chcę więcej widzieć Cię przy Niallu" i "Nie zasługujesz sobie na niego".
-Nie przejmuj się - szepnął do mnie, gdy lecieliśmy do domu - przejdzie im, zobaczysz. - No mam taką nadzieję. Nie wytrzymam tego dłużej.
***
-Hejka chłopaki - powiedziałam wchodząc z walizką w ręku przez drzwi domu.
-Cześć ślicznotko - Hazz podszedł do mnie i na powitanie pocałował w policzek.
| Nowy pokój Nialla i Kate |
-Gdzie Lou z Liamem? - zapytałam Zayna który siedział na kanapie oglądając coś w telewizji.
-Jechali na Wembley. Dzisiaj mecz jest.
-A to spoko- powiedziałam i weszłam na górę
Jutro muszę o 8.00 wstać, nie... Wyciągnęłam z walizki kupioną na jutro sukienkę.
-O której jutro musimy tam iść?- Niall
-Hann powiedziała że mamy być u niej o 12.00 . I tak jak by co nie panikuj gdyby mnie jutro nie było. O 9.00 mam fryzjera.
Cholera. 23.30 .
-Niall, idę już spać - powiedziałam i wtuliłam się w poduszkę. -Dobranoc - dał mi buziaka a ja zasnęłam.
***
| Niall i Kate <3 |
-Hej Hanne - przywitałam się z moją siostrą. Miała na sobie prześliczną suknię.
-Hej Siostra. Wiesz co? Mama przyjechała!
-Nie gadaj! Gdzie jest? - mój Boże...Nie widziałam jej już wieki. A w zasadzie pięć lat...
-Powinna zaraz przyjść. Wyszła tylko do sklepu. Gdzie masz Nialla?
-Przyjdzie zaraz. Musi jeszcze uzgodnić coś z chłopakami.
Mama! - weszła przez drzwi. Zmieniła się. Bardzo.
| Hanne <3 |
-Córcia, jak ja Cię długo nie widziałam. Wyrosłaś - uśmiechnęła się do mnie i przytuliła.
-A taty...nie ma?
-Mówiłam Ci przecież, rozstaliśmy się.
***
No to gratulacje Hanne Miller- Johnson - powiedziałam do mojej siostry gdy wszyscy byliśmy już na sali weselnej.
Po kilku godzinach Nialler wyszedł gdzieś się przejść z Mathem, a ja siedziałam z mamą przy jednym stoliku i rozmawiałyśmy.
-Muszę Ci coś jeszcze wyznać Kate - moja mama. Jak znowu zacznie mi coś gadać co mnie zdołuje to mam resztę dnia do bani.
-Ty i Hanne macie dwudziestopięcioletnią siostrę- Że co niby?! Jakim cudem?! I jeśli to ma być prawda, dlaczego ukrywali to przez tyle lat?! - Ma na imię Clara. Właściwie Clarie Veronica. - Więc Clarie Veronica, Hannah Monica i Catherine Gabrielle Miller.
-A Hanne o tym wie? - zapytałam wstrząśnięta
-Mam zamiar jej o tym powiedzieć. Wiem, jesteś teraz zawiedziona że dopiero teraz Ci to mówię, ale..
-Powiesz mi chociaż gdzie ona teraz mieszka? I czemu ja jej nie znam?
-Nie znasz jej bo mieszkała u mojej starszej siostry. Kate ja byłam młoda, byłam w Twoim wieku. Mieszka teraz w Irlandii w Dublinie.
-A myślisz, że gdybym ja teraz zaszła w ciążę, oddałabym dziecko? Jeśli myślisz że tak to się grubo mylisz - wybiegłam z sali i szłam do parku. Nie umiem w to uwierzyć. Usiadłam na drewnianej ławce i zamiast się cieszyć, mało co się nie rozpłakałam.
Zobaczyłam Nialla idącego z Mathem do restauracji. Całe szczęście że mnie nie widzieli.
Chociaż z jednej strony znowu będzie się denerwował gdzie jestem. Siedziałam tak przez dobre kilka minut, aż podszedł do mnie pewien młody, chłopak.
Chociaż z jednej strony znowu będzie się denerwował gdzie jestem. Siedziałam tak przez dobre kilka minut, aż podszedł do mnie pewien młody, chłopak.
-Śliczna, jak masz na imię? - popatrzyłam się na niego. Nie był gościem weselnym. Miał na sobie ubrany zwykły T-shirt i spodnie.
-Catherine - wstałam z ławki. Był kilka centymetrów ode mnie wyższy.
-Może masz ochotę na spacer wokół zamku?
-Z miłą chęcią - ruszyliśmy, a ja z moją długą sukienką prawie co się nie przewróciłam. Pół godziny później zobaczyłam Nialla. Szuka mnie. Widzę zdenerwowanie na jego twarzy.
- Philip, mój chłopak idzie, idź już - powiedziałam zdenerwowana.
-Napiszę Sms - puścił mi oczko i odszedł.
-Kto to był- Niall. Ten jego wściekły głos.
-Nieważne- powiedziałam do niego obojętnym głosem.
-Do jasnej cholery. Pytam się kto to był!
-Znajomy- szarpnął mnie za rękę i można powiedzieć że ciągnął do sali.
-Słuchaj no kochana. Ja jestem Twoim chłopakiem i to ja będę decydował z kim się spotykasz. I Ty, nie masz tu nic do gadania.-
Czuję, że szykuje się pierwsza kłótnia...
Czytasz+Komentujesz=Inspirujesz
Superr czytam kazdy rozdzial i jestem pod wrazeniem
OdpowiedzUsuńPaula dobra robota. ;-)
Buziaki vanesssa.!!!
Wow ale się narobiło...
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny.
Jesteś wspaniała
Pozdrawiam Karolina