-Wiesz co? Nigdy bym nie pomyślała że tak będzie wyglądać moja podróż poślubna..Skrzywdzisz mnie jeszcze kiedyś?
-Obiecuję Ci że to się juz nigdy nie powtórzy. Poniosło mnie. Po prostu- jesteśmy małżeństwem niecałe dwa dni a on już mnie prosi o wybaczenie.
-Dobrze, niech Ci będzie - posłałam mu lekki uśmiech, a on wziął mnie na ręce i położył na łóżku.
-Tylko mi nie mów..
-Może masz ochotę? Ale na taki lekki
-Kara za wczoraj. Do końca ciąży nie ma seksu. Ani tego lekkiego- mina mu od razu posmutniała. Oczy niewiniątka.Nie wpadnę na to jeszcze raz.
-No dobra, kara musi być... Gdzie idziemy?
-Może na plażę? Jest śliczna pogoda...
***
-Katy, tylko zadzwoń do mnie jak skończysz- od tego "wypadku" we Włoszech nie daje mi spokoju. Dostał jakiegoś fioła na punkcie ciąży. Nawet już w domu sprzątać nie mogę. Dobra, portfolio mam, telefon jest, torebki też mi nikt nie ukradł. Wszystko w normie. Cholernie się denerwuję Przede mną rozmowa o "pracę" w modelingu.
-Pamiętaj, masz zadzwonić - uchylił szybę z auta.
-Dobrze, nie zapomnę- no cóż. Prze de mną znowu ten trzydziesto paro piętrowy budynek. Weszłam do windy i wjechałam na najwyższe piętro. Tylko teraz odnaleźć to całe biuro. Nie znam się kompletnie na tym miejscu. Gdy byłam tu po raz pierwszy Harry mówił coś o szklanych drzwiach po prawej stronie. Dobra, spróbuję. Zapukałam i od razu usłyszałam donośne "proszę".
-Dzień dobry, ja byłam...-zaczęłam
-Dzień doby pani Catharine - kobieta uśmiechnęła się lekko i wskazała na fotel - Tak więc, co panią do mnie sprowadza?
-Co mnie do pani sprowadza? Marzenia. Zawsze marzyłam być modelką. Podałam jej zapełnione do połowy portfolio.
-Po pani zdjęciach widzę że ma pani potencjał. Davies! Zrób pani Catharine kilka zdjęć - Jasmin jak najszybciej mogła wyciągnęła mnie z jej biura.
-Jasmin, co ty robisz?!
-Kate, posłuchaj mnie. Pozuj naturalnie. Nie odpowiadaj na jej pytania. Nic nie ma Cię rozpraszać, rozumiesz? Mówię Ci to bo zależy mi na naszej współpracy. I dlatego, bo Niall jest moim bardzo dobrym przyjacielem. Rollson najbardziej sobie ceni..- urwała bo do studia weszła ta kobieta z którą przedtem rozmawiałam. Stała przy tylnej ścianie i robiła dokładnie tak jak mówiła Jasmin, a ja postępowałam tak, jak mi kazała.
-Jestem bardzo zadowolona profesjonalizmem jaki pani posiada. To co? Podpisujemy kontrakt?
-Mogłabym omówić to jeszcze z mężem?
-Dobrze, niech pani weźmie go do domu i na spokojnie przeczyta. No i najlepiej niech przyniesie podpisany.
-Dziękuję, do widzenia - wyszłam z budynku i wyciągnęłam z torebki telefon. Cholera, Niall mnie zabije jak pieszo do domu pójdę. Rozładował mi się. I jeszcze deszcz pada...Cholera...No nic. Najwyżej pozabija. Założyłam na głowę kaptur moje bluzy i udałam się w drogę. Nagle podjechało jakieś auto..
-Hej piękna, podwieźć Cię?
-Boże, Tom?- Jezu on? Ten ex Tom?!
-Kate?! Jezu, przepraszam. Podwieźć Cię gdzieś?
-Na Lloyd Street, ok?
-Jasne, tylko poczekaj jeszcze chwilę. Chciałbym pójść sobie tylko wodę kupić.
-Mogłabym skorzystać z telefonu? Mój się rozładował, a Niall kazał mi zadzwonić.
-Masz nowego?
-Tak, tylko że męża.
-Co Ty niepowiesz... Dobra, masz. Zaraz wracam- podał mi czarnego iPhona. Przez przypadek włączyły mi się SMS do jego przyjaciela Alexa.
Zobaczyłam pod tym wszystkim moje i jego zdjęcie, gdy mieliśmy po 17 lat. Pamiętam, zabrał mnie wtedy do Toronto. Boże, co ja mam teraz zrobić? Zrobiłam zrzut ekranu, po czym wysłałam to zdjęcie na mojego maila. Niech on zrozumie, że go już nie kocham. Niall jest jedynym mężczyznom który się dla mnie liczy.
-To co, Lloyd Street?
-Tak - odpowiedziałam, gdyby nigdy nic.
-A może najpierw się zabawimy?
-Co Ty masz na myśli?! - zaparkował na poboczu i zablokował drzwi. Jednym przyciskiem rozłożył siedzenia.
-Masz ochotę się zabawić laleczko?
-Zostaw mnie! - automatycznie leżał już na mnie
-Zostaw ją idioto!- niespodziewanie przybiegł Harry. Nie wiem jaki cudem on otworzył te drzwi, ale wiem że będę mu za to wdzięczna do końca życia. Zadał Tomowi kilka uderzeń i natychmiast wyciągnął mnie z tego auta.
-Nic Ci nie jest słońce?- zapytał opiekuńczo
-Wszystko jest ok- otworzył mi drzwi do czarnego audi -Zawiózłbyś mnie do domu?
-Nie mogę Katy
-Czemu?
-Niall nie pozwolił. Jechał razem z Zaynem i Limem załatwić coś do Glasgow związku z terminami nowej trasy. Pomieszkasz tydzień ze mną i z Lou w jednym domu. W naszym wspólnym domu. Pamiętasz?
-Tak- roześmialiśmy się i po chwili zdałam sobie sprawę że on mnie znowu odjechał....i nic nie powiedział...Z oczy poleciało mi kilka łez.
-Czemu płaczesz słonko? Coś nie tak?
-Nie, wszystko ok - zaparkował pod naszym "wspólnym domem" . Wchodząc ujrzałam siedzącego na kanapie Tommo.
-Hej mała. Co taka smutna?
-Cześć Lou. Zostawił mnie znowu. Dlatego...
-Dzień dobry, ja byłam...-zaczęłam
-Dzień doby pani Catharine - kobieta uśmiechnęła się lekko i wskazała na fotel - Tak więc, co panią do mnie sprowadza?
-Co mnie do pani sprowadza? Marzenia. Zawsze marzyłam być modelką. Podałam jej zapełnione do połowy portfolio.
-Po pani zdjęciach widzę że ma pani potencjał. Davies! Zrób pani Catharine kilka zdjęć - Jasmin jak najszybciej mogła wyciągnęła mnie z jej biura.
-Jasmin, co ty robisz?!
-Jestem bardzo zadowolona profesjonalizmem jaki pani posiada. To co? Podpisujemy kontrakt?
-Mogłabym omówić to jeszcze z mężem?
-Dobrze, niech pani weźmie go do domu i na spokojnie przeczyta. No i najlepiej niech przyniesie podpisany.
-Dziękuję, do widzenia - wyszłam z budynku i wyciągnęłam z torebki telefon. Cholera, Niall mnie zabije jak pieszo do domu pójdę. Rozładował mi się. I jeszcze deszcz pada...Cholera...No nic. Najwyżej pozabija. Założyłam na głowę kaptur moje bluzy i udałam się w drogę. Nagle podjechało jakieś auto..
-Hej piękna, podwieźć Cię?
-Boże, Tom?- Jezu on? Ten ex Tom?!
-Kate?! Jezu, przepraszam. Podwieźć Cię gdzieś?
-Na Lloyd Street, ok?
-Jasne, tylko poczekaj jeszcze chwilę. Chciałbym pójść sobie tylko wodę kupić.
-Mogłabym skorzystać z telefonu? Mój się rozładował, a Niall kazał mi zadzwonić.
-Masz nowego?
-Tak, tylko że męża.
-Co Ty niepowiesz... Dobra, masz. Zaraz wracam- podał mi czarnego iPhona. Przez przypadek włączyły mi się SMS do jego przyjaciela Alexa.
Zobaczyłam pod tym wszystkim moje i jego zdjęcie, gdy mieliśmy po 17 lat. Pamiętam, zabrał mnie wtedy do Toronto. Boże, co ja mam teraz zrobić? Zrobiłam zrzut ekranu, po czym wysłałam to zdjęcie na mojego maila. Niech on zrozumie, że go już nie kocham. Niall jest jedynym mężczyznom który się dla mnie liczy.
-To co, Lloyd Street?
-Tak - odpowiedziałam, gdyby nigdy nic.
-A może najpierw się zabawimy?
-Co Ty masz na myśli?! - zaparkował na poboczu i zablokował drzwi. Jednym przyciskiem rozłożył siedzenia.
-Masz ochotę się zabawić laleczko?
-Zostaw mnie! - automatycznie leżał już na mnie
-Zostaw ją idioto!- niespodziewanie przybiegł Harry. Nie wiem jaki cudem on otworzył te drzwi, ale wiem że będę mu za to wdzięczna do końca życia. Zadał Tomowi kilka uderzeń i natychmiast wyciągnął mnie z tego auta.
-Nic Ci nie jest słońce?- zapytał opiekuńczo
-Wszystko jest ok- otworzył mi drzwi do czarnego audi -Zawiózłbyś mnie do domu?
-Nie mogę Katy
-Czemu?
-Niall nie pozwolił. Jechał razem z Zaynem i Limem załatwić coś do Glasgow związku z terminami nowej trasy. Pomieszkasz tydzień ze mną i z Lou w jednym domu. W naszym wspólnym domu. Pamiętasz?
-Tak- roześmialiśmy się i po chwili zdałam sobie sprawę że on mnie znowu odjechał....i nic nie powiedział...Z oczy poleciało mi kilka łez.
-Czemu płaczesz słonko? Coś nie tak?
-Nie, wszystko ok - zaparkował pod naszym "wspólnym domem" . Wchodząc ujrzałam siedzącego na kanapie Tommo.
-Hej mała. Co taka smutna?
-Cześć Lou. Zostawił mnie znowu. Dlatego...
Aww!
OdpowiedzUsuńKiedy on zrozumie że ona go nie kocha? Poza tym przestałby się do niej dowalać .3.
Mam taką ochotę wyjebać mu gonga w ryj .3. xD Ponosi mnie xD Poza tym, jakim cudem Hazzuś taki "maczo" że jebs i pojawia się, otwierając zablokowanie drzwi? Ugh xD Co można się spodziewać bo Hazzolinie xD Omfg ale mi humor dopisuje przez ciebie :D
/Nikita