-Co chcesz?!- rzuciłam ostrym tonem
-Przyszłam zobaczyć co porabiacie- Veronica
-A co Ciebie to niby obchodzi?- Camilla znosi ją jeszcze gorzej niż ja.
-Chciałam wam tylko powiedzieć że to całe One Direction jest na mieście - ten jej przemądrzały uśmieszek , nienawidzę go, tak samo ja jej.
-Tak, dziękujemy za info, którą już dawno wiemy- Camilla
-Skąd niby?- zdziwiona. Lubię tę minę.
-No widzisz złotko, twitter jest szybszy od Ciebie- uwielbiam gdy się złości
Najprawdopodobniej się wkurzyła i wyszła trzaskając drzwiami.
- Cami, może jeszcze wyjdziemy na miasto, chciałam coś jeszcze kupić na podróż.
Camilla pokiwała głową, dając znak że wyjdziemy za około pięć minut. Przebrałam się tylko i wyszłyśmy do Cardiff. Cholera, już 12.00. Mamy tylko cztery godziny, a jeszcze nie jesteśmy spakowane.
***
| Camilla i Kate |
-Dobra, ja już wszystko mam. Idziemy do kasy?
-Tak, jasne- odpowiedziałam, pakując ostatnie batoniki do koszyka.
Gdy pięć minut później wyszłyśmy ze sklepu, zdecydowałyśmy że pójdziemy do KFC.
-Byłoby przeżycie, gdybyśmy ich teraz spotkały
-Kurde, byłabym w siódmym niebie...
Doszłyśmy do restauracji, zamówiłyśmy jedzenie i usiadłyśmy przy jedynym wolnym miejscu pod oknem, do restauracji weszli oni. Nasi idole. Mało co nie wyplułabym pepsi którą miałam w ustach.
-Ca..Cami..-mówiłam jąkając się.
-Co chcesz? Czemu tak się jąkasz?
Wskazałam tylko palcem na kolejkę przy kasie. Chyba tak samo nie dowierzała jak ja.
- O mój Boże- powiedziała Camilla z niedowiarą. Zdecydowałyśmy że nie będziemy odwracać się w tamtą stronę, by nie zwrócić na siebie uwagi. Nagle usłyszałam znany głos.
-Możemy się dosiąść? Wszystkie inne stoliki są zajęte.
Podniosłam głowę i zobaczyłam ich: Niall i Harry.
-Tak, jasne. Nie ma sprawy - powiedziałam bezmyślnie, a siedząca na przeciwko mnie Cami uśmiechnęła się szeroko. Zobaczyłam na fonie która godzina. 13.00. Spoko. Mamy czas.
-Directioner?- blondyn uśmiechnął się do mnie.
-Tak, skąd wiedziałeś?-zaciekawiona spytałam
-Zdradza Cię bluza i obudowa na telefon - śmiech Horana rozwala system ^_^
Zaczęliśmy tak gadać..że zapomniałam się w czasie.
-Boże, Cam! 14.30!
-O której macie ten wyjazd? - Hazza
-Gdzieś tak 16.00, a jeszcze nie jesteśmy spakowane..
-Podwieziemy was- spojrzałyśmy z Camillą na siebie i na naszych twarzach automatycznie pojawił się uśmiech.
-No spoko- powiedziała Cam, a oczy zaczęły jej się świecić jak nigdy dotąd
-To co? Wychodzimy? - Powiedział Nialler, z tym pięknym uśmiechem.
***
-Macie tu dzisiaj koncert?- zaciekawiona Cam
-Tak, ale tylko jeden. Jutro już jedziemy do Londynu. W niedzielę pierwszy koncert na Wembley- powiedział szczęśliwy Hazz, a skupiony Niall kierował autem.
-Kate, jeszcze raz jakie adres?
-Hofod Street 13, niedaleko rzeki.
-W niedzielę, myślę że się jeszcze raz zobaczymy- Cami cichutko mruknęła
-Hm?- Harry mruknął niewyraźnie
-Stary, nic nie rozumiesz? - blondyn powiedział i spojrzał na Hazzę jak na głupka
-W którym będziecie rzędzie na Wembley?
-Pod samą sceną- powiedziałam za Camillę która chciała to właśnie powiedzieć
-Jesteśmy- powiedział Niall otwierając nam drzwi srebrnego BMW
-Bardzo dziękujemy- Camilla
-To my dziękujemy za towarzystwo i do zobaczenia w niedzielę- powiedział Hazz wchodząc do auta.
Camilla też już poszła na górę budynku. A tak dokładnie na piąte piętro. Też już chciałam wejść ale...
Czytasz=Komentujesz=Inspirujesz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz