poniedziałek, 28 lipca 2014

Chapter 2: See you on Sunday





-Co chcesz?!- rzuciłam ostrym tonem
 -Przyszłam zobaczyć co porabiacie- Veronica
-A co Ciebie to niby obchodzi?- Camilla znosi ją jeszcze gorzej niż ja.
-Chciałam wam tylko powiedzieć że to całe One Direction jest na mieście - ten jej przemądrzały uśmieszek , nienawidzę go, tak samo ja jej. 
-Tak, dziękujemy za info, którą już dawno wiemy- Camilla  
-Skąd niby?- zdziwiona. Lubię tę minę. 
 -No widzisz złotko, twitter jest szybszy od Ciebie- uwielbiam gdy się złości
Najprawdopodobniej  się wkurzyła i wyszła trzaskając drzwiami.
 - Cami, może jeszcze wyjdziemy na miasto, chciałam coś jeszcze kupić na podróż.
Camilla pokiwała głową, dając znak że wyjdziemy za około pięć minut. Przebrałam się tylko i wyszłyśmy do Cardiff. Cholera, już 12.00. Mamy tylko cztery godziny, a jeszcze nie jesteśmy spakowane.
***
http://static.tumblr.com/e20753f92795f666219d099c3343ecfd/mrdnf7p/f4gn6plw3/tumblr_static_6wrnbnxii50c0kswk0kc4k4k.jpg
Camilla i Kate
-Dobra, ja już wszystko mam. Idziemy do kasy?
-Tak, jasne- odpowiedziałam, pakując ostatnie batoniki do koszyka.
Gdy pięć minut później wyszłyśmy ze sklepu, zdecydowałyśmy że pójdziemy do KFC. 
-Byłoby przeżycie, gdybyśmy ich teraz spotkały
 -Kurde, byłabym w siódmym niebie...
Doszłyśmy do restauracji, zamówiłyśmy jedzenie i usiadłyśmy przy jedynym wolnym miejscu pod oknem, do restauracji weszli oni. Nasi idole. Mało co nie wyplułabym pepsi którą miałam w ustach. 
-Ca..Cami..-mówiłam jąkając się.
-Co chcesz? Czemu tak się jąkasz?
Wskazałam tylko palcem na kolejkę przy kasie. Chyba tak samo nie dowierzała jak ja. 
- O mój Boże- powiedziała Camilla z niedowiarą. Zdecydowałyśmy że nie będziemy odwracać się w tamtą stronę, by nie zwrócić na siebie uwagi. Nagle usłyszałam znany głos.
-Możemy się dosiąść? Wszystkie inne stoliki są zajęte. 
Podniosłam głowę i zobaczyłam ich: Niall i Harry. 
-Tak, jasne. Nie ma sprawy - powiedziałam bezmyślnie, a siedząca na przeciwko mnie Cami uśmiechnęła się szeroko. Zobaczyłam na fonie która godzina. 13.00. Spoko. Mamy czas.
-Directioner?- blondyn uśmiechnął się do mnie. 
-Tak, skąd wiedziałeś?-zaciekawiona spytałam
-Zdradza Cię bluza i obudowa na telefon - śmiech Horana rozwala system ^_^
Zaczęliśmy tak gadać..że zapomniałam się w czasie. 
-Boże, Cam! 14.30!
-O której macie ten wyjazd? - Hazza
-Gdzieś tak 16.00, a jeszcze nie jesteśmy spakowane..
-Podwieziemy was- spojrzałyśmy z Camillą na siebie i na naszych twarzach automatycznie pojawił się uśmiech.
-No spoko- powiedziała Cam, a oczy zaczęły jej się świecić jak nigdy dotąd
-To co? Wychodzimy? - Powiedział Nialler, z tym pięknym uśmiechem.
***
-Macie tu dzisiaj koncert?- zaciekawiona Cam
-Tak, ale tylko jeden. Jutro już jedziemy do Londynu. W niedzielę pierwszy koncert na Wembley- powiedział szczęśliwy Hazz, a skupiony Niall kierował autem.
-Kate, jeszcze raz jakie adres?
-Hofod Street 13, niedaleko rzeki.
-W niedzielę, myślę że się jeszcze raz zobaczymy- Cami cichutko mruknęła
-Hm?- Harry mruknął niewyraźnie
-Stary, nic nie rozumiesz? - blondyn powiedział i spojrzał na Hazzę jak na głupka
-W którym będziecie rzędzie na Wembley?
-Pod samą sceną- powiedziałam za Camillę która chciała to właśnie powiedzieć
-Jesteśmy- powiedział Niall otwierając nam drzwi srebrnego BMW
-Bardzo dziękujemy- Camilla
-To my dziękujemy za towarzystwo i do zobaczenia w niedzielę- powiedział Hazz wchodząc do auta.
Camilla też już poszła na górę budynku. A tak dokładnie na piąte piętro. Też już chciałam wejść ale...

Czytasz=Komentujesz=Inspirujesz


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz