-Niall, ale po tym co Ci powiem nie będziesz chciał ze mną być...
-Tylko jest problem. To ty jesteś moją jedyną- zeszła z parapetu i usiadła na łóżko. A ja tuż obok niej. Złapałem jej rękę i mocno ją trzymałem.
-Obiecujesz że mnie nie zostawisz?
-Obiecuję.
-Niall, to wszystko zaczęło się gdy miałam piętnaście lat. Popadłam w ciężką depresję. Wcale nie wychodziłam z domu. Siedziałam całymi dniami w moim pokoju, do którego pozwalałam wchodzić tylko Hanne. A najgorsze jest to że zadawałam sobie rany. Cięłam się. Prawie codziennie.-Teraz zrozumiałem, dlaczego ma kilka blizn na swojej ręce. To pewnie te które się nie zagoiły- Zaczęło się wtedy gdy mama kazała mi iść do szkoły. Jeden z moich przyjaciół...On, on chciał mnie zgwałcić. Po szkole szliśmy szkolnym parkiem, a on oparł mnie o drzewo..i...jestem wdzięczna Camilli, za to co wtedy zrobiła. Najszybciej jak mogła zawołała wychowawczynię. Kilka miesięcy wcale nie chodziłam do szkoły. Boję się że to powróci..
| Kate <3 |
-Nie musisz się martwić. Nie pozwolę na to nikomu.
Dzwonek do drzwi zapewne mama.
-Zaraz wracam kochanie- pocałowałem ją w czoło i zszedłem po schodach na dół. Otworzyłem drzwi wejściowe. Mama.
-Hej mamuś.
-Cześć synku. Zaległe wszystkiego najlepszego-weszła do środka- Gdzie moja przyszła synowa?
-Na górze siedzi. Zawołam ją. Katie!- po chwili schodziła po naszych schodach inna kobieta. Nie rozumiem, jak można w dosłownie pięć minut zrobić z siebie kogoś innego.
-Dzień dobry- ta nieśmiałość. Uwielbiam ją.
-Dzień dobry Kate. Miło Cię wreszcie poznać.
-Mnie panią również.
-Jaką panią? Mów mi mamo, Katie...
***
Korzystając z tego że moja narzeczona spędza czas z mamą, pojechałem do gimnazjum w którym uczyła. Po dwudziestominutowej jeździe BMW, dotarłem na miejsce. Rozglądałem się dookoła i zauważyłem tablo sprzed pięciu lat. Catherine Miller i Camilla Walker. Zawsze razem. Nawet na tablo są obok siebie. Znalazłem gabinet dyrektora, zapukałem i wszedłem.
-Dzień dobry, w czym mogę panu pomóc?- zapytała mnie starsza kobieta. Zapewne dyrektorka.
-Chciałem złożyć wypowiedzenie za moją narzeczoną. Nie mogła przyjść osobiście z powodu złego stanu zdrowia- podałem jej wypowiedzenie napisane i wydrukowane przez Eleanor. Mój skarb nic o tym nie wie. Robię to tylko dla jej dobra.
-Pani Miller naprawdę chce zrezygnować? Pracowała tu tylko dwa tygodnie, ale dzieciaki ją uwielbiały!
-No widzi pani. Z chęcią by została, ale jej stan zdrowia ją do tego zmusza. Do widzenia- czym prędzej wyszedłem ze szkoły. Jedna sprawa już załatwiona. Jeszcze tylko parę...
______________________________________
Przepraszam że musieliście tak długo czekać, ale miałam bardzo dużo spraw na głowie...:) Następny rozdział pojawi się w przyszłym tygodniu.
I korzystając z okazji że dzisiaj dodaję rozdział, pragnę złożyć życzenia urodzinowe mojej Vanessce! Sto lat kochana! Spełnienia wszystkich marzeń :D
+
Zapraszam was do zajrzenia do zakładki "Bohaterowie"-pojawiła się nowa postać :D
+
Zapraszam was do zajrzenia do zakładki "Bohaterowie"-pojawiła się nowa postać :D
Pozdrawiam was :*
Wasza Paula :* <3
Czekalam na ten rozdzisl bardzo dlugo i sie oplacalo! Dziekuje za zyczenia moja kochana .:* :* :*
OdpowiedzUsuńBuziski Vanessa <3