poniedziałek, 29 września 2014

Chapter 27: Birthday

Rozdział z dedykacją dla mojej wspaniałej koleżanki Vanessy :D 
Dziękuję za wsparcie Vanna :D Dajesz mi motywację do pisania :D


Minął tydzień. Nerwy. Słowo którym można określić bóle brzucha i zasłabnięcia. Za cztery dni urodziny Niallera.Wstępna data ślubu to 11 października. Z trudem chodziłam ten tydzień do pracy. Jestem wykończona. Nie dość że chora, to jeszcze dokuczają mi bóle brzucha. Aktualnie jestem na chorobowym. Leżę cały czas w łóżku, czytając książki. 
-Jak się czujesz? - Nialler chyba już skończył pracę w studiu. 
-Nie lepiej, nie gorzej- próbował mnie pocałować- Jeszcze się zarazisz. Będziesz chory na swoje własne urodziny. 
-To najwyżej będę. Najważniejsze żebyś ty była teraz zdrowa. O mnie się nie martw. 
Obraz przed oczami mi się zamazał i...
*Oczami Nialla*
-Katie? - jej wyciągnięta do mnie ręka opadła na pościel, a ja spanikowałem. Kompletnie nie wiedziałem co mam robić. Chodziłem nerwowo po pokoju, aż w końcu się ocknęła. 
-Co się ze mną dzieje...Cholera, znowu zemdlałam- podałem jej wodę która stała na pobliskiej szafce. 
-Ty zostaniesz do końca ciąży w domu. Nie ma mowy że pójdziesz do pracy. Przecież oni Cię tam wymęczą- zacząłem głaskać ją delikatnie palcem po czole. Ona nie wie, jak bardzo mi na niej zależy. ..
***
-Wszystkiego najlepszego skarbie!- zaraz po obudzeniu dostałem od Kate całusa z życzeniami. 
-Kocham Cię, wiesz? 
Uśmiechnęła się do mnie i pobiegła nagle do toalety. 
-Co się znowu dzieje?
-Sama nie wiem. Cały czas mnie wszystko boli. Mam nadzieję, że będę miała wieczorem więcej siły, aby Ci towarzyszyć w klubie dzisiaj wieczorem...
*Oczami Kate*
Czuję się o niebo lepiej niż dzisiaj rano. Podjechaliśmy z Niallerem białą limuzyną pod najdroższy klub w Londynie.Impreza się zaczęła i dobrze się bawiliśmy przez długi czas. Wszyscy goście tańczyli na parkiecie, w tym chłopaki, a my z Niallem wyszliśmy na chwilę z klubu, udając się do centrum Londynu. 
-Mówiłem Ci już, że jutro przyjedzie moja mama?
-Naprawdę? A...a..jeśli ona nie zaakceptuje naszego  związku? 
Nialler i Katie <3
-Kochanie, uwierz mi, że ona zna Cię tak samo jak ja. Często rozmawiałem z nią przez telefon. Cieszy się.
Idziemy na London Eye?
-Możemy. Ale trzymaj mnie mocno. Proszę Cię...
*Oczami Nialla*
Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem, a ja automatycznie ścisnąłem jej rękę. Odciągnęła mnie od rzeki.
-Kotku, co jest?- zapytałem się jej gdy wchodziliśmy do kapsuły. 
-Pamiętasz gdy byliśmy w Sztokholmie? Gdy ktoś się do mnie dobierał? 
-Pamiętam, ale co to ma z tym wspólnego?- przytuliła mnie z całej siły. 
-Właśnie tego dnia, miałam koszmar. Okropny koszmar. Jak ktoś chciał mnie po prostu wrzucić do Tamizy...
-Ale teraz nie musisz się bać. Jestem przy Tobie i nie dam Cię skrzywdzić...Wiesz co? Gdy już całkiem wyzdrowiejesz, pojedziemy razem do Irlandii. 
-To zapowiada się wspaniale- nasze usta złączyły się w pocałunku..
***
 Następnego ranka wstałem cały wściekły. Napiła się. Mocno się nachlała. Wychodzisz na minutę,z klubu żeby pogadać z Louisem na temat koncertów, a ona robi co jej się podoba. Gdybym jej nie kochał, miałaby przerąbane jeszcze bardziej. Na dodatek moja mama dzisiaj przyjeżdża. Pięknie. Lepiej być nie mogło. 
-Słoneczko..-zaczęła coś gadać pod nosem.
-Co  jest- stałem przy oknie balkonowym wpatrując się w nią.
-Ja...Nie chciałam. Naprawdę.
-Wiesz co? Teraz, gówno mnie to obchodzi że nie chciałaś. Wiedziałaś że Ci zabroniłem pić. Masz pół godziny żeby coś ze sobą zrobić. Chcę żebyś zrobiła wrażenie na mojej mamie. - Zamknąłem drzwi do pokoju i usłyszałem dobiegający z niego głośny trzask.... Kate, co ona znowu zrobiła....-Zacząłem się bić z myślami. Otworzyłem drzwi i to co tam zobaczyłem zamurowało mnie. Otwarte na całą szerokość okno...i Kate stojąca na parapecie. W jej oczach widać było rozpacz. 
-Nie znasz całej prawdy o moim życiu...Gdy się dowiesz, zostawisz mnie, a gdy skoczę...będziesz się zastanawiał o co mi chodziło, bo się tego już nigdy nie dowiesz...No i  będziesz miał wreszcie święty spokój...
-Katie, ja chcę tylko Ciebie...Jesteś aniołem w moim życiu. Kocham Cię całym sercem. Nie rób nic złego...Błagam...
___________________________________________
Kochani, proszę was, nie bądźcie na mnie źli że dopiero teraz dodałam, ale wiecie, obowiązki, szkoła. 
No ale myślę, że rozdział się wam podoba :D 
Dziękuję za te cudowne pięć komentarzy pod ostatnim postem :D
Wasza Paula :*
No i jeszcze dedyk który obiecałam mojej kochanej Vannesce :D 


2 komentarze:

  1. Z góry odrazu ci dziekuję za dedyk, rozumiem cie ponieważ tez prawie nie wyrabiam w obowiązkach a gdy już znajduje czas to czytam bloga dzięki ten rozdział byl zaj*** sty jeszcze raz z góry dzięki <3
    Twoja Vanessa :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ona nie może skoczyć!!!! Słyszysz nie może!!!! Niech pogada z Niall'em wszystko sb wyjaśnią ;ccc A to co powiedział Niall 'Jesteś aniołem w moim życiu' to takie piękne <3 ;c Kocham tego bloga <3 Szybciutko następny rozdział! Czekam z niecierpliwością <3 Życzę dalszej weny :**

    OdpowiedzUsuń