sobota, 13 września 2014

Chapter 25: Finally

Tak więc wieczorem gdzieś o 18.00 przyjechaliśmy do domu, a Vann była tak zmęczona że pierwsze co zrobiła po wejściu do domu położyła się na kanapie i zasnęła. 
-Po Twojej minie Kate, widzę że mała dała wam nieźle w kość- Clara i ja roześmiałyśmy się a Vann najprawdopodobniej to się ubudziła i to usłyszała bo słyszałam cichy śmiech z sofy.
-Nie no bez przesady-poszliśmy razem z Niallerem na górę.
-Wiesz o tym, że to nasza ostatnia wspólna noc przed Londynem?
Obiecuję Ci że następna będzie jeszcze bardziej piękniejsza...W naszym domu, przy winie....-Nialler pocałował mnie w policzek.
-Zżera Cię ciekawość tak samo jak mnie? Jestem bardzo ciekawa czy będziemy rodzicami...
-A dzisiaj rano mówiłaś że mamy jeszcze dziewięć miesięcy.
-Cholera...Zaraz wracam.- wstałam z łóżka i wyciągnęłam z szafki test ciążowy który dzisiaj kupiłam. Wyszłam z pokoju i udałam się do łazienki. Kate, jesteś twarda. Chcesz to wiedzieć. Drugie dziecko. Tak! Uśmiechnęłam się i pobiegłam do Nialla. 
-Udało nam się! Nialler! Będziemy mieli dziecko!
-Wspaniale!- znowu pocałował mnie, ale tym razem w usta. 
-To będzie dziewczynka- powiedziałam i razem z Niallem  popatrzyliśmy się na siebie.
-Nie zgadzam się. To będzie chłopak. Czuję to. - zaczęliśmy tak rozmawiać...No i następnego dnia nie byliśmy już razem. Pojechał dalej, do chłopaków...A dla mnie oznaczało to że za parę dni będę z powrotem w Londynie...
 ***
Trzydziesty pierwszy sierpień. Długo czekałam na tą datę.  Wchodzę właśnie na lotnisko, na które za chwilę powinien wylądować samolot z chłopakami. 
-Hej Kate- Cami. Co ona tutaj robi? 
-Hej Cam. Co ty tutaj...-nie dokończyłam
-Brat i rodzice przylatują z Kanady- zapomniałam. Cam była cały miesiąc sama w domu.
W tym momencie zobaczyłam Nialla i Zayna przechodzących przez kontrolę. I  jakaś dziewczyna. Stałam tam jak wryta, i zastanawiałam się o co z tym wszystkim chodzi.
-Hej słońce. - pocałował mnie w policzek
-Hej...Co to była za dziewczyna? 
-Znajoma ze szkoły. Nie widzieliśmy  się już bardzo długo.
Pojechaliśmy do domu i poszliśmy odpocząć do ogrodu. Był ciepły wieczór. 
-Cicho i bardzo spokojni tu było, gdy byliście w Stanach- stwierdziłam i automatycznie cała piątka zaczęła się śmiać. 
-Kate...Kochasz mnie?-mój mężczyzna szepnął mi do ucha.
-Bardzo.
Uśmiechnął się i wstał. Klęknął przede mną i powiedział głośno:
-Trzy miesiące temu, zapytałem Cię czy zostaniesz moją dziewczyną. Teraz, chciałbym Cię zapytać czy zostaniesz moją żoną Catherine- wyciągnął z kieszeni marynarki piękne pudełeczko a w nim jeszcze piękniejszy pierścionek.  
-Tak- rzuciłam mu się na szyję i całkiem zapomnieliśmy że obok nas są chłopaki, zaczęliśmy się całować. No to wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia, Catherine Gabrielle Horan...Chociaż jeszcze nie Horan. Ostatnie tygodnie będę nosić jeszcze moje nazwisko...

_Czytasz=Komentujesz______________________
Bardzo przepraszam że tak długo nie był dodawany rozdział, ale po prostu zaczęła się szkoła i te pierwsze dwa tygodnie były bardzo trudne. Obiecuję że rozdziały będę dodawać co parę dni lub co tydzień. Myślę że rozdział wam się podoba <3   

+
Happy Birthday Nialler! 
Wszystkiego Najlepszego  słodziaku <3
 

2 komentarze:

  1. Cudowny rozdział :))) czekam na następny.
    Aww Niall juz 21 lat jak to zlecialo ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Superr nic nie szkodzi ze tak poniewaz ja tez mialam szkole i mnostwo prac ale jest supperrr i tak
    Vannessa :*

    OdpowiedzUsuń