*Oczami Kate*
Mama mojego narzeczonego już poszła do hotelu, Nialla jeszcze nie było, więc postanowiłam zrobić sobie rundę po Oxford Street.
Włożyłam do portfelu zaoszczędzone pieniądze i zostawiłam kartkę dla Nialla: "Poszłam do centrum. Będę koło 17.00"
Błądziłam długo po sklepach, aż stanęłam przed moim ulubionym sklepem. Weszłam do środka, a oczy wszystkich zwróciły się na mnie. Przechodziłam obok regałów i nagle zaczepiły mnie dwie nastolatki.
-Przepraszam możemy z panią zdjęcie?- trochę mnie wryło.
-Jasne- kilka sekund później odezwała się druga.
-Wmawiajcie sobie- powiedziałam ze zdenerwowaniem i odeszłam. Weszłam do mojego auta i zaczęłam się bić z myślami.Dlaczego one tak myślą? A może tak jest naprawdę? Ale przecież ja nie lecę na jego kasę tylko na niego! Nie jako członka One Direction, ale jako zwykłego chłopaka! A jeśli on mnie nie kocha? Ale gdyby mnie nie kochał, troszczyłby się tak o mnie? Cholera jasna! Mało co nie uderzyłabym o inny samochód. Przez to wszystko mało co się nie rozpłakałam. Weszłam wreszcie do domu. Niall specjalnie dla mnie wziął sobie wolne. Siedział na kanapie przeglądając swój telefon.
-Cześć kochanie. Idę na górę. Jestem wykończona.
-Zaraz do Ciebie przyjdę- poszłam na górę. Wzięłam z naszego pokoju kosmetyczkę i pobiegłam do łazienki. Zaczęłam szukać to, co zawsze miałam przy sobie. Nigdy nie wypakowywałam. Żyletka. Obróciłam ją kilka razy w palcach i przecięłam pierwszy raz. I drugi. Zrobiłam to kilka razy. Krew ciekła po mojej ręce, a ja nie umiałam tego zatamować. Poczułam ulgę i osłabienie. Usłyszałam krzyki dobijającego się do łazienki Nialla, ale nie miałam siły odpowiedzieć...na nic...
~You and I We don't wanna be like them We can mal the eke it 'tilnd Nothing can come between You and I Not even the Gods above Can seperate the two of us No, nothing can come between
You and I~
-Zaraz do Ciebie przyjdę- poszłam na górę. Wzięłam z naszego pokoju kosmetyczkę i pobiegłam do łazienki. Zaczęłam szukać to, co zawsze miałam przy sobie. Nigdy nie wypakowywałam. Żyletka. Obróciłam ją kilka razy w palcach i przecięłam pierwszy raz. I drugi. Zrobiłam to kilka razy. Krew ciekła po mojej ręce, a ja nie umiałam tego zatamować. Poczułam ulgę i osłabienie. Usłyszałam krzyki dobijającego się do łazienki Nialla, ale nie miałam siły odpowiedzieć...na nic...
~You and I We don't wanna be like them We can mal the eke it 'tilnd Nothing can come between You and I Not even the Gods above Can seperate the two of us No, nothing can come between
You and I~
*Oczami Nialla*
Nie wiem co robić. Nie wiem co ona robi. Nie odpowiada..boję się o nią...Nie wiem jak, ale udało mi się otworzyć te drzwi. Co ona narobiła...Leżała nieprzytomna na podłodze. Z jej ręki lała się krew. Bez wahania wziąłem ją na ręce i zaniosłem do auta. Pojechałem do pobliskiego szpitala. Z jej ręki ciągle lała się krew. A jeśli coś się stało naszemu dziecku? Za bardzo to przeżywam...ale ja ją po porostu kocham...
*Oczami Kate*
Poczułam dotyk na mojej dłoni. Nialler. Mocno ją trzymał.
-Co ty najświętszego zrobiłaś...Martwię się o Ciebie. Od tej chwili nie opuszczę Cię. Będę z Tobą dzień i noc. Żebyś nigdy więcej nie zrobiła takiego głupstwa...
-Ale ja nie chciałam...Ona wróciła. Depresja wróciła...-z moich oczu poleciało kilka łez.
-Po co to zrobiłaś?- zobaczyłam łzy na jego policzkach i czerwone oczy. Płakał.
-Wiesz że była w centrum...Zaczepiły mnie tam..jakieś dziewczyny. Fanki. Gadały coś o tym że ja Cię nie kocham, a ty się we mnie zauroczyłeś...- nie wytrzymam dłużej takiego życia.
-Przez taki głupstwo? Katy...nie słuchaj ich. Niech mówią co chcą.
*Oczami Nialla*
Jest mi cholernie przykro...Nasi fani..Do sali wszedł lekarz. Poprosił mnie na zewnątrz.
-Jest pan dla niej kimś bliskim?
-Mężem...to znaczy narzeczonym.
-Pana narzeczona..Samo okaleczała się kiedyś?
-Wspominała że cztery lata temu popadła w depresję. Cięła się....A czy z dzieckiem wszystko w porządku?- spojrzał na mnie jak na głupiego.
-W którym jest miesiącu?
-Zaczął się drugi.
Lekarz odszedł, a ja usiadłem na krześle. Wyciągnąłem telefon i tweetnąłem: "Do dziewczyn które Kate dzisiaj spotkała. Moja narzeczona znalazła się przez was w szpitalu"
Chyba pierwszy raz w życiu płaczę. Tak na poważnie. Lekarz znowu wrócił i mnie zaczepił.
-Mógłby mi pan jak najszybciej dostarczyć jej dokumentację medyczną z tamtych lat? Mogłaby się teraz przydać.
-Jasne- wybiegłem ze szpitala i wybrałem numer Hanne. Ona ją musi mieć. Na pewno.Teraz gówno mnie to obchodzi że nie można gadać jak jeździ się autem. Chodzi o moją kochaną Kate.
-Hanne? Mogę wpaść za 10 minut?
-Jasne! Będę czekać!- jechałem przez drogę jak głupi. Jeszcze czerwone światło. Jasna cholera. Dotarłem wreszcie pod dom Hanne.
-Cześć Niall. Wejdź do środka.
-Ja tylko w jednej sprawie. Masz dokumentację Kate gdy miała depresję?
-Co się stało?- przerażenie w głosie
-Znowu się zaczęła ciąć. Ja już nie wiem co robić by jej było dobrze Hann...
-Tyko jest jedna kwestia..Ja nie wiem czy ją jeszcze mam...
_______________________________
Cześć kochani!
Musieliście długo czekać ale myślę że się opłacało :D
Następny rozdział prawdopodobnie w piątek :)
Czytasz= Komentujesz
Paula :*
C-U-D-O-W-N-Y ♥
OdpowiedzUsuńUwielbiam *-*
~ Adminka Vicka ; grupa One direction ;*
Rozdzial jak zawsze najlepszy masz racje warto bylo czekac lovciam cie
OdpowiedzUsuńBuziaki Vanessa :) <3