niedziela, 21 grudnia 2014

Chapter 35: I knew even then that it would be my woman, so I had nothing to lose...

Ten dom jest taki wielki....i taki piękny...Nie obejrzałam wszystkich piętek dokładnie, ale wierzę że będą tak samo śliczne jak parter. 
-Powiedz mi, czemu tak wiele dla mnie robisz?
-Bo Cię mocno kocham?  Przecież mówiłem Ci że będę Cię rozpieszczał...- popatrzył na mnie, objął mnie w tali i wpił się w moje usta. 
-Mam taką ochotę...ym..sama wiesz na co...
-A ja mam dla Ciebie dobrą wiadomość! Gdy byłam u ginekologa, zapytałam się o to. Powiedziała mi że możemy, ale bardzo lekko i jak najrzadziej. 
-To może pójdziemy wypróbować nasze nowe łóżko? - pokiwałam głową, a on wziął mnie na ręce i zaniósł na drugie piętro do sypialni. Boże, jakie to łóżko jest wygodne! Posadził mnie na nim i zaczął ściągać ze mnie ciuchy, rozpinać stanik. Ja natomiast zaczęłam odpinać guziki jego koszuli. Pisnęłam cicho, a on popatrzył na mnie, przerywając całowanie mojej szyi. 
-Przecież nie robię mocno - uśmiechnął się, a ja mu go odwzajemniłam. Kochaliśmy się do późnego wieczora. 
-Wiesz o tym, że za trzy dni ślub?
-No tak, w końcu  już jest ósmy...Mam pytanie. Pojedziesz jutro ze mną do lekarza? 
-Jasne- kocham tego wariata. Przez niego jestem najszczęśliwszą osobą na świecie -Co się tak śmiejesz Kate?
-Bo się cieszę że wreszcie zobaczę Clarę i Vann. No i Hanne! Też się długo nie widziałyśmy..-zamknął mnie w swoich ramionach i zasnęłam...
***
Z dzieckiem wszystko dobrze. Chyba wczoraj trochę przesadziliśmy. 
-Jeju, już jest środa. Idziesz w piątek do chłopaków, czy ja mam iść do Hanne?
-Pójdę do chłopaków. Już się nawet z nimi umówiłem. Sala jest zamówiona, obrączki też...Mam nadzieję że suknie też już masz.
-Niall gdzie ty jedziesz?  
-Do Jasmin. Powiedziała że mamy przyjechać. 
-Powiedziałbyś coś chociaż! Ubrałabym się jakoś!
-Ty zawsze jesteś ślicznie ubrana- wchodzimy na samą górę budynku. Z daleka ujrzałam chołopaków. 
-Młoda para idzie! - krzyknął Lou, a oczy wszystkich ludzi spojrzały na mnie i Niallera. 
-Młodą parą to my dopiero w piątek będziemy - wzniosłam się na palce i pocałowałam mój skarb w policzek. 
***
-Oczekuję Cię w następny poniedziałek. Jesteś wspaniała. Zrobię z Ciebie światowej sławy modelkę - pożegnałyśmy się z Jasmin i razem z Niallem pojechaliśmy do chłopaków. 
-Coś z Ciebie będzie. Czuję to - cmoknął mnie w policzek. 
-Patrz na drogę nie na mnie - zaśmiałam się.
Niall zaparkował pod "naszym wspólnym domem" i weszliśmy do środka. I kogo tam ujrzałam? Moje kochane dziewczyny! Po kolei witałam się z El, Perrie i Soph. A Harry znowu sam. Szkoda mi go, bo to naprawdę fajny chłopak. 
-Dobra dziewczyny, koniec tych czułości. Co robimy? -zapytał Louis. 
-Może zagramy w butelkę?- Harry
-Taak!- odrzekłyśmy wszystkie razem 
Po chwili wszyscy siedzieli już w wielkim kole na podłodze. Lou zaczął kręcić. Kurde no, inaczej nie mogło wypaść...
-Hmm...Katy...Kiedy z Niallerem uprawialiście pierwszy raz seks? - nadeszło pytanie z serii "głupie pytania Tommo"
-Kochanie kiedy to było? - zapytałam z uśmiechem  Niallera. 
-Zdaje mi się że wtedy gdy byliśmy w Bernie. Tak. 
-Ludzie, wy się wtedy znaliście półtorej tygodnia! - Lou wytrzeszczał z nie dowierzania oczy. 
-Ja już wtedy wiedziałem że to będzie moja kobieta, więc nie miałem nic do stracenia. Dała się przekonać, że jej nigdy nie zostawię, więc się zgodziła - i nagle wpił się w moje usta. 
-Zawsze będziesz przy mnie, obiecuję. Nie zostawię Cię - szepnął do mnie i nagle zapomnieliśmy, że obok nas są wszyscy nasi przyjaciele...

Czytasz = Komentujesz 
Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie wielka motywacja...


3 komentarze:

  1. Extra !!! Jak coś ja umiem szybko czytać , więc wszystkie rozdziały przeczytałam w 2 godziny . Jeszcze raz muszę napisać . Extra !!!
    Pozdrowienia .

    OdpowiedzUsuń