wtorek, 25 listopada 2014

Chapter 34: He wanted me to pick you




Zaliczyliśmy już chyba wszystko. Byliśmy nawet w pobliżu mojej starej szkoły. 
-Byłaś razem z Harrym u Jasmin?
-Kogo?
-No tej fotografki...
-Tak. Powiedziała mi że mam kiedyś z wami przyjechać. 
-Ona zrobi z Ciebie gwiazdę. Będziesz sławna - a jednak. Moje słowa na temat tego żeby spróbowała w modelingu nie poszły  na marne. 
-Wiesz o tym że tylko dwa tygodnie  i będziesz Kate Horan?
-Wiem kochanie. I bardzo się z tego powodu cieszę....

*Oczami Kate*
Przed chwilą gdzieś wyszedł i powiedział mi że wyśle Sms, no i że mam niby wyjść na balkon...
Wyszłam więc i zobaczyłam piękne zapalone świece, ułożone w serce. 
 Postarał się. Ale ja też mam dla niego niespodziankę. Mam prześliczną suknię ślubną. On tak się dla mnie stara, a ja nie powiedziałam mu całej prawdy, o tym gdy nie było go w Londynie...

***

-Kochanie, czemu ty jesteś taka smutna?- leżymy w łóżku. Jego ramiona owinęły moją klatkę piersiową.  Cholera. Chyba czas mu powiedzieć...-Czemu nic nie mówisz?
-Bo jak Ci powiem będziesz zły. Bardzo zły. 
-Nie będę, obiecuję.
-Harry chciał mnie Tobie odebrać...

#Wspomnienie
-Harry, daj już spokój. Ja jestem naprawdę szczęśliwa z Niallerem...-siedzimy w moim pokoju. Przepraszam, moim i Nialla pokoju. 
-Ale ze mną by Ci było o wiele lepiej... Przecież dobrze wiesz że ja zawsze dostaję tego czego chcę...- popatrzył na mnie chytrym wzrokiem i wpił się tak po prostu w moje usta...
#Koniec

Do  jego pięknych oczu napłynęła złość. 
-Pamiętaj, że Cię nie oddam nikomu. Nikomu, rozumiesz?!
-Ale ja też chcę być tylko z Tobą...
***
Nie no, błagam. W tym miesiącu przytyłam już 1,5 kg. 
-Boże, ja nie chcę być taka gruba...
-Kochanie, jesteś idealna...Nosisz nasze dziecko. Będę Ci płacił na fitness, aerobik, co tylko będziesz chciała. Ale błagam Cię, ni odchudzaj się w trakcie ciąży!
Wylądowaliśmy już w Londynie. Nie chcę wiedzieć co Niall zrobi Hazzie. Po prostu nie chcę. Harry zakazał mi mówić o tym Niallerowi. 
-Niall, błagam Cię, nie rób nic Harry'emu. 
-Nic mu nie zrobię. 
-Na prawdę?
-Tylko jak jeszcze raz zajdzie taka sytuacja, od razu mnie o tym informujesz. 
-Eee...Kotku, czemu ty nie jedziesz na naszą ulicę?
-Przecież jadę na nią.
-Ale na Lyall Street nie ma naszego domu.
-A może jest?- zaparkował przed wielką willą i się uśmiechnął - Witam w domu! - wyszłam z auta i nie umiałam w to uwierzyć. Piękny ogród....Boże zatkało mnie. Dom miał trzy piętra. 
-Jak ja Ci mam podziękować? 
-Zostań ze mną do końca życia i jeden dzień dłużej...
  

1 komentarz: